• Mariola Johnson

EDEN


Tegoroczny, smutny, bo w izolacji, Dzień Ziemi - już za nami. Zjeżdżamy w dół po równi pochyłej i jeśli nie zaczniemy dbać o Naturę będzie źle.

Każdy z nas musi to rozważyć, przemyśleć i podjąć działania zgodne ze swoim sumieniem.


Tej oczywistej prawdy był świadom pewien człowiek już ponad 40 lat temu, a o jego wizji zachowania cząstki natury dla następnych pokoleń traktuje poniższy artykuł.

Kiedy Dan Lutkenhouse - przedsiębiorca i biznesmen z San Francisco, wraz z żoną Pauline, spędzał wakacje na wyspie Hawaii urzekło go, obok pięknych plaż, wodospadów i wulkanów, w szczególności jedno miejsce - Zatoka Onomea, na wschodnim wybrzeżu wyspy.

Dolinę otaczającą zatokę porastała dżungla, w której agresywne bluszcze oplatały cierniste krzewy, drzewa, dzikie bananowce, krzaki guawy i inwazyjne, skądinąd piękne, kwiaty. Pomiędzy nimi prześwitywały tutejsze, delikatne rośliny i krzewy. Śpiewały ptaki. Szumiący, lazurowy ocean wokół i czarne, lawowe skały dodawały uroku i tajemniczości temu miejscu.

Okazało się, że teren jest na sprzedaż i Dan zdecydował zakupić siedmio-hektarową działkę. Był to zakup w ciemno - ryzyko, jakie czasem podejmuje się w biznesie. Początkowo Dan nie miał planu, jak zagospodarować świeżo nabytą ziemię. Dżungla była tak gęsta, że aby cokolwiek tam wybudować, trzeba było ją wykarczować. Rozpoczęły się więc przygotowania do tej akcji. Jednak po wejściu do lasu Dan uznał, że jego naturalne piękno jest warte, aby je zachować. Powstał projekt urządzenia w tym miejscu ogrodu botanicznego, który wykorzystałby tutejsze bogactwo: obfitość i różnorodność drzew, krzewów i kwiatów oraz naturalne ukształtowanie doliny i jej usytuowanie na brzegu cudnej zatoki.

Uzbrojony w maczetę, przy wsparciu dwóch pomocników Dan rozpoczął drogę przez dżunglę. Okazało się, że obok inwazyjnych roślin i krzewów, w dżungli znajdowało się też mnóstwo żelastwa i nieużytecznych przedmiotów pozostawionych tam przez dawnych mieszkańców - robotników pracujących na niegdysiejszej plantacji trzciny cukrowej: stare lodówki, samochody, piece, itp. Trzeba było je usunąć, co nie było łatwe, ponieważ Dan, w trosce o delikatny ekosystem, nie pozwalał na wjazd żadnego ciężkiego sprzętu.

Pracowano ciężko, oczyszczając las ręcznie.

Któregoś dnia, podczas karczowania lasu Dan i jego syn zostali zaatakowani przez rój dzikich pszczół, zaliczając kilka użądleń. Jedynym sposobem, aby uniknąć kolejnych było zanurzenie się w wodzie. Mężczyźni salwowali się ucieczką do najbliższego strumienia. Ze zdumieniem spostrzegli, że strumień zasilany jest wodą z wodospadu, o którego istnieniu nie mieli pojęcia!

Odkryty przypadkowo wodospad Onomea wkomponował się pięknie w późniejszy ogród botaniczny.

W 1984 roku, po sześciu latach mozolnej pracy, ogród botaniczny został udostępniony publicznie, jednak fundator i twórca ogrodu Dan Lutkenhouse pracował dalej, rozszerzając obszar parku i udostępniając coraz większą ilość roślin i kwiatów zgromadzonych przez niego i żonę podczas licznych, światowych podróży. Kolekcja prezentowana w ogrodzie, mimo, że Dan i Pauline już nie żyją, wciąż jest powiększana i uzupełniana dzięki specjalnemu programowi edukacyjnemu i dotacjom.






Hawaiian Tropical Botanical Garden jest jednym z najpiękniejszych ogrodów botanicznych, które do tej pory miałam okazję odwiedzić. Jest usytuowany na wschodnim wybrzeżu wyspy Hawaii (Big Island), około 15 minut drogi od Hilo.


Mapka ogrodu botanicznego oraz jego usytuowania nad brzegiem zatoki Onomea.

W centrum dla zwiedzających można zapoznać się, m.in., z historią zatoki Onomea, zobaczyć niewielkie muzeum złożone z eksponatów pozyskanych w czasie oczyszczania dżungli, zakupić nasiona i szczepki egzotycznych kwiatów oraz wejściówki. Bilet wstępu jest dość drogi - na dzień pisania tego artykułu to 25$ od osoby, ale zdecydowanie wart zakupu.


Przed biurem, na obszernym stojaku, umieszczono parasole, z których można skorzystać w czasie wycieczki - na wypadek deszczu, który pada dość często w tej części wyspy.


Ten mały, przyjazny gest przed wejściem powoduje, że czuję się, jak specjalny gość zaproszony przez gospodarzy w odwiedziny.

Gospodarze, mimo że fizycznie nieobecni, są ze mną i oprowadzają mnie po swojej posiadłości dbając, abym czuła się komfortowo.


Wejście to drewniany, opadający stromo w dół pomost, który konstruktor (Dan Lutkenhouse) umieścił ponad porośniętym zielenią wąwozem, stanowiącym kiedyś koryto strumienia Kahalii. Pomostem dochodzi się lub dojeżdża (*) do ścieżek prowadzących w różne, tematycznie zagospodarowane zakątki.

Po bokach pomostu wzrok przyciągają olbrzymie, zwisające, czerwone helikonie. Obok nich białe, oryginalne kwiaty przypominające wyglądem kocie wąsy. Ponad nimi wysokie, strzeliste palmy. Wszystkiemu towarzyszy niepowtarzalny zapach, w którym mieszają się czarowne wonie kwiatów, czystego powietrza i morskiej bryzy z pobliskiej zatoki.

Dalej jest jeszcze piękniej.

Szumiący, trójwarstwowy wodospad Onomea wpada do otoczonego omszałymi głazami i wielkimi paprociami szemrzącego strumienia. W przejrzyście czystej wodzie beztrosko pluszczą ryby, tańczą krewetki.

U stóp wodospadu przysiadam zazwyczaj na wygodnej ławeczce i chłonę piękno i harmonię, jakie oferuje natura.


Trudno oprzeć się wrażeniu, że tak chyba musiał pachnieć i wyglądać bibilijny Eden.


Przy ścieżkach prowadzących w głąb parku umieszczono dokładne wskazówki i opisy. Mijam zakątek porośnięty różnokolorowymi, unikalnymi kwiatami imbiru. Na drzewach paprociowych (hapu’u) przytulone komfortowo, delikatne orchidee.

W miejscu, gdzie kiedyś stał wielki, ponad stuletni banyan (rodzaj figowca) specjalna tablica z epitafium, upamiętniającym i żegnającym drzewo ciepłym, hawajskim aloha.


W dalszej drodze towarzyszy mi coraz intensywniejszy zapach dojrzewających na słońcu soczystych guava - drzewa rosnące po bokach ścieżki akurat owocują.

Coraz głośniejsze rozmowy ptaków anonsują, że jestem blisko jeziorka, przy którym, w olbrzymim ptasim domu, mieszkają kolorowe papugi. Jezioro jest pokryte liliami, a dodatkową ozdobą są pływające blisko powierzchni kolorowe rybki koi.

Obok jeziora, zaskakujące różnorodnością kolorów, kwiaty anturium i bromeliad, a zaraz za nimi romantyczna studzienka obrośnięta orchideami.

W niej zostawiam swoje życzenie - wrócić tu jeszcze raz.


Po coraz wyraźniejszym zapachu morskiej wody wnioskuję, że zbliżam się do zatoki. I rzeczywiście - niebieskość nieba zaczyna się rozszerzać o lazur oceanu. Niedaleko brzegu, w szumiącej wodzie dwa kamienie: Twin Rocks, opowiadające legendę o morskich strażnikach zatoki.

Przed zatoką lądowy strażnik - figura polinezyjskiego boga wojny Ku, wyrzeźbiona przez artystę z drzewa, które kiedyś w tym miejscu rosło.

Drogą przez ogród dochodzę do strumienia Alakahi, gdzie w pobliżu rozłożystego drzewa “monkeypod”, nad brzegiem zatoki, gospodarze zaaranżowali miejsce na piknik. Przysiadam na chwilę. Oddycham głęboko magiczną atmosferą parku... Potem już droga zakręca i prowadzi z powrotem, przez zaczarowany ogród, do realnego świata.


Zapraszam na wirtualną wycieczkę po jednym z najpiękniejszych ogrodów świata zachowanym dla nas i przyszłych pokoleń dzięki wizji i żmudnej pracy Państwa Lutkenhouse.


Bądźcie zdrowi. Aloha <3


* Osoby mniej sprawne mogą skorzystać z kursującego tam wózka golfowego.


Helikonia. Fot. Mariola Johnson

Helikonia. Fot. Mariola Johnson

Helikonia. Fot. Mariola Johnson

Firecracker plant. Fot. Mariola Johnson

Cat's whiskers (kocie wąsy). Fot. Mariola Johnson

Malay rose (z Malezji). Fot. Mariola Johnson

Wax Ginger - imbir z Indonezji. Fot. Mariola Johnson

Onomea waterfalls - wodospad. Fot. Mariola Johnson

Orchidee czują się świetnie na drzewach. Fot. Mariola Johnson

Drzewo paprociowe - hapu'u. Fot. Mariola Johnson

White bat plant (Nowa Gwinea). Fot. Mariola Johnson

Orchidea. Fot. Mariola Johnson

Studzienka życzeń w ogrodzie orchidei. Fot. Mariola Johnson

Lily Lake - jezioro porośnięte liliami wodnymi. Fot. Mariola Johnson

Kwiat lotosu. Fot. Mariola Johnson

Anturium. Fot. Mariola Johnson

Różnokolorowe anturium. Fot. Mariola Johnson

Ananas ozdobny. Fot. Mariola Johnson

Banany ozdobne. Fot. Mariola Johnson

Bromelia. Fot. Mariola Johnson

Fot. Mariola Johnson

Onomea Bay - Twin Rocks. Fot. Mariola Johnson

Onomea Bay. Fot. Mariola Johnson

Hawajski Bóg - Ku (Kuka'ilimoku). Fot. Mariola Johnson

Yellow shrimp plant. Fot. Mariola Johnson

Fot. Mariola Johnson

Philippine orchid. Fot. Mariola Johnson

Fot. Mariola Johnson

  • Facebook Social Icon

© 2023 by Going Places. Proudly created with Wix.com

  • White Facebook Icon