• Mariola Johnson

Baśń o podwodnym królestwie

Dawno, dawno temu, w ciepłych wodach oceanu, całkiem niedaleko jego powierzchni, pojawiły się małe, śmieszne istotki. Do życia nie potrzebowały zbyt wiele: ot, trochę słońca i trochę słonej, ciepłej wody, która przepływając zaopatrywała je w glonowe pożywienie. Niektóre z nich były małe jak główka szpilki, niektóre większe, osiągając rozmiary paznokcia. Żyły w dużych grupach, bo tak było im łatwiej ze względu na tyci wzrost. Przeźroczyste ciałka przybierały różne kształty, a zamieszkałe wraz z istotkami glony ubarwiały je na wszystkie możliwe kolory i odcienie. Ich króciutkie życie służyło następnym pokoleniom, które na ich wapiennych szkielecikach budowały stopniowo wielkie, pełne podwodnych korytarzy, złocistych komnat i mrocznych tuneli, bajeczne pałace. Cudowne budowle zaczęły zasiedlać małe i większe kolorowe rybki, węże morskie, żółwie, kraby, homary, małże, ostrygi i krewetki. Niezliczone korytarze i zakamarki dawały im schronienie przed wiecznie głodnymi, dużo większymi, żarłocznymi rekinami i innymi, zdradzieckimi myśliwymi. Jednak ci ostatni dopadali na ogół osobników słabszych, mniej sprawnych. Dzięki temu czarodziejski świat był nie tylko piękny, ale i silny. I wtedy pojawił się największy i najtrudniejszy, bo zupełnie nielogiczny drapieżnik – człowiek. Na skutek jego działań woda nie była już taka czysta, słońce docierało z większym trudem, a spryt i siła morskich żyjątek przestały mieć znaczenie wobec jego nieustannego, nieracjonalnego i niszczycielskiego działania...


Piękne rafy koralowe to jeden z najbardziej złożonych i spektakularnych ekosystemów na naszej planecie. Zajmują one niewielką część dna morskiego – zaledwie 2/10 procenta, ale dają podstawę do życia aż 1/4 całego, przedziwnego świata gatunków morskich. W zakresie różnorodności biologicznej mogą one doskonale rywalizować z bogatymi w wiele gatunków, lasami tropikalnymi. Tak zresztą są czasem nazywane: podwodna dżungla tropikalna. Główni budowniczy tych kompleksowych, wapiennych struktur to koralowce. Koralowce to żywe organizmy chociaż często mylone są z kamieniami lub roślinami. Tymczasem główni architekci raf koralowych, to kolonie małych zwierzątek o twardych, wapiennych szkieletach, z czasem, po obumarciu, przekształcających się w kamień. Oprócz twardych koralowców w morskiej głębinie spotkać możemy również, wyglądające jak rośliny lub drzewa, koralowce miękkie. Ten rodzaj morskich zwierzątek nie uczestniczy w pracach budowlanych.

Większa część koralowców odżywia się korzystając z małych, zamieszkujących kolonię glonów, które dzielą się z nimi energią wytwarzaną przez nie ze światła słonecznego. Są też takie gatunki, które wychodzą w nocy ze swych wapiennych skorupek i zjadają przepływający w pobliżu zooplankton. Wówczas to rafy koralowe wyglądają jak ściana wygłodniałych pożeraczy. Kolory raf koralowych to właściwie kolory współżyjących z nimi i dostarczających im jedzenia glonów, które prześwitują przez przeźroczyste ciała koralowców. Rafy koralowe występujące w wodach otaczających wyspy hawajskie są unikalne. Powstałe na przestrzeni milionów lat, na podłożu wulkanicznych wysepek zalanych wodą, długo pozostawały odizolowane od najbliższych lądów. Niestety, przemysł turystyczny oferujący nurkowanie i snorkowanie w ich pobliżu, nieustannie zmniejsza ich obfitość i powoli doprowadza, tak jak w innych częściach świata, do ich nieuchronnej degradacji.


Opowieść powyższą napisałam we wrześniu 2013 roku poruszona jedną z największych katastrof ekologicznych w dziejach Hawajów. Z powodu niedopatrzenia kompanii transportującej, przez nieszczelną rurę do oceanu dostało się ponad tysiąc ton słodkiej, lepkiej melasy buraczanej. Bardzo szybko wymieszała się ona z wodą, stając się niemożliwa do usunięcia. Zablokowała dostęp światła i tlenu do podwodnego świata, uśmiercając nie tylko setki ryb i stworzeń morskich, ale również całe kolonie raf koralowych.

W Honolulu Harbor natura poradziła sobie z melasą. Woda pojaśniała i zbłękitniała. Można w niej znowu dostrzec pluskające ryby.

Koralowce, niestety wciąż obumierają i minie wiele lat, zanim uda się im odtworzyć bajeczne budowle.


Zdjęcia zamieszczone poniżej zrobiłam w Waikiki Aquarium, Oahu, Hawaje.


Fot. Mariola Johnson

Fot. Mariola Johnson

Fot. Mariola Johnson

Fot. Mariola Johnson

Drapieżna "frogfish". Fot. Mariola Johnson

31 views
  • Facebook Social Icon

© 2023 by Going Places. Proudly created with Wix.com

  • White Facebook Icon