• Mariola Johnson

Nieulękniony - opowieść o Eddie Aikau

W wyjątkowo zimny, marcowy dzień 1978 roku nabrzeże Magic Island - malowniczego zakątka na południu wyspy O’ahu - zapełniło się kilkutysięcznym tłumem ludzi. Przybyli oni na uroczystość pożegnania wypływającego w podróż do Tahiti czółna Hokule’a.

Była to kolejna wyprawa niewielkiego canoe, zbudowanego na wzór dawnych, polinezyjskich łodzi, której celem było zademonstrowanie światu, że można żeglować po oceanach nie używając żadnych przyrządów nawigacyjnych; kierując się tylko mapą nieba i znakami natury. W ten właśnie sposób na wyspy hawajskie przypłynęli tysiące lat temu najgenialniejsi żeglarze świata - Polinezyjczycy.

Szesnastoosobową załogę Hokule’a wybrano starannie spośród ponad setki kandydatów zainteresowanych podróżą. Wśród wybrańców znalazł się odważny surfer i wspaniały ratownik Eddie Aikau.

Surfowanie to tradycyjny, bardzo popularny sport hawajski, którego mieszkańcy Hawajów uczą się od dziecka, podobnie jak my jazdy na rowerze. Surferzy wykorzystują wzburzone, oceaniczne fale do “ślizgania się” po nich na deskach surfingowych. Cała sztuka polega na tym, aby poprzez odpowiednie ustawienie deski wykorzystać falę jako napęd. Wybranie najkorzystniejszego momentu i punktu na fali oraz prawidłowy balans ciałem decyduje o prędkości, jaką uzyskuje surfer oraz o jego bezpieczeństwie. Nie jest to sport łatwy. Wymaga on doskonałej sprawności fizycznej i świetnej znajomości oceanu.

Szczególną grupą surferów są big-wave surfers, których fenomenalne umiejętności i odwaga pozwalają na pokonywanie olbrzymich, dochodzących do 12 metrów fal. Ci śmiałkowie stają się właściwie przedłużeniem oceanu, ślizgając się na jego potężnych ramionach i oddając się w jego władanie. Do takich surferów należał Eddie, którego rajdy na olbrzymich falach Waimea Bay (Północne Wybrzeże wyspy O’ahu) bardzo szybko stały się legendarne. Wykorzystując niesamowite umiejętności Eddiego władze miasta zatrudniły go jako ratownika na tejże plaży, znanej, szczególnie w okresie zimowym, z niebezpiecznych i nieprzewidywalnych fal, często lekceważonych przez surferów i plażowiczów. Skutki tego lekceważenia niejednokrotnie bywały tragiczne… aż do dnia, kiedy w budce ratowniczej pojawił się Eddie. Za jego “czasów” nikt nie zginął w falach niesławnej, zdradliwej zatoki. Dla tego wyjątkowego surfera żadna fala nie była za duża. Pokonywał on grzywiaste olbrzymy, do których nikt inny nie odważyłby się nawet zbliżyć. Szacuje się, że Eddie Aikau uratował życie ponad tysiącom osób.

Eddie kochał swoją pracę. Surfowanie było jego pasją, a potrzebę ratowania życia innych zakorzenioną miał głęboko w swojej hawajskiej naturze. Był on Hawajczykiem z dziada pradziada. Nic dziwnego, że kiedy kapitan Hokule’a, Dave Lyman zaczął kompletować załogę na kolejną wyprawę śladami dawnych Polinezyjczyków, wśród chętnych znalazł się również - dumny ze swego pochodzenia- Eddie Aikau. Jego wiedza i znajomość oceanu, koleżeńskość oraz przejawiane na każdym kroku, altruistyczne aloha zapewniły mu miejsce wśród załogi Hokule’a. Rozpoczęły się przygotowania.

Datę wypłynięcia wyznaczono na 16 marca 1978r - o zachodzie słońca. Na uroczystości pożegnania czółna przybyły tłumy ludzi oraz reporterów, a także m.in. gubernator stanu Hawaje i burmistrz miasta Honolulu. Presja otoczenia była tak wielka, że mimo niesprzyjających warunków pogodowych kapitan podjął decyzję wypłynięcia na szalejący ocean, zgodnie z wcześniej zaplanowanym terminem. Decyzja, jak się wkrótce okazało, była tragiczna w skutkach. Po kilku godzinach żeglowania czółno zaczęło nabierać wody i mimo prób ratowniczych przewróciło się dnem do góry. Uszkodzeniu uległo radio, a kilku członków załogi potłukło się dotkliwie. Stało się to kilkanaście mil od wybrzeży wyspy Lana’i. Ludzie uczepieni krawędzi łodzi musieli wykazać się wielką siłą i wytrzymałością w obliczu olbrzymich fal i porywistego wiatru. Co niektórzy zaczęli słabnąć. Z daleka widoczne były światła lotniska, a nad głowami przemarzniętych żeglarzy przelatywały samoloty. Niestety, rozbitkowie byli praktycznie niezauważalni. Na wzburzonym, białogrzywiastym oceanie przewrócona Hokule’a wyglądała jak kawałek dryfującego drewna.

Sytuacja wydawała się beznadziejna. Eddie starał się przekonać kapitana, że jest w stanie popłynąć na swojej desce surfingowej po pomoc. Kapitan początkowo nie zgadzał się na to, ale kiedy po wielu godzinach spędzonych w wodzie ludzie osłabli, a fale zaczęły znosić przewrócone czółno na daleki, otwarty ocean, wyraził zgodę na tę akcję. Eddie był jedyną osobą, która miała szansę na pokonanie szalejącego żywiołu. Kapitan wiedział, że uczepiona burty załoga nie jest w stanie przeżyć kolejnego dnia… Eddie popłynął po pomoc…

Kilka godzin później, przedziwnym zbiegiem okoliczności tonąca załoga Hokule’a została zauważona przez pilota przelatującego samolotu. Natychmiast zorganizowano akcję ratunkową. Całą załogę przetransportowano na wyspę. Dzięki ofiarności kapitana, który został przy swojej łodzi aż do momentu przybycia holownika, również i czółno uratowano.

Eddie zniknął… Największa w historii Hawajów akcja poszukiwawcza niestety, nie przyniosła rezultatu…Eddie Aikau - keiki o ka nalu* - posurfował w wieczność...

Dla upamiętnienia Eddiego, który poświęcił swoje życie dla ratowania innych, już od 30 lat organizuje się niecodzienne zawody surfingowe. Są to Quicksilver - przeprowadzane na Waimea Bay. Aby zawody odbyły się fala musi mieć określoną wysokość (ok. 12 metrów). Zawody odbywają się pod hasłem: Eddie would go! - Eddie by poszedł (pokonałby tę falę). W jednodniowych zawodach biorą udział najlepsi z najlepszych surferów na świecie! Na ten jeden, jedyny dzień, kiedy fala jest wystarczająco wysoka i groźna, czeka się od początku grudnia do końca lutego. W trzydziestoletnim okresie trwania zawodów udało się je przeprowadzić tylko ośmiokrotnie.

Podczas corocznej, tradycyjnej i wzruszającej uroczystości otwarcia Quicksilver zawodnicy wypływają na przybrzeżne wody i formują koło. Do środka koła, dla upamiętnienia Eddiego i innych surferów pochłoniętych przez potężny i niezwyciężony ocean, rozsypuje się ich symboliczne prochy oraz wrzuca setki pięknych, kwiatowych lei.


Aikau on the day the Hokule'a set sail. Courtesy of David Bettencourt.

Ocean (nie zawsze) Spokojny. Fot. Mariola Johnson

Maleńla Hokule'a u wybrzeży Sand Island w Honolulu - przed wyruszeniem w podróż dookoła świata. Fot. Mariola Johnson

Miałam okazję, wraz z innymi, powitać słynne canoe powracające do macierzystego portu w Honolulu - po kilkuletniej podróży dookoła świata. Czerwiec 2017, Honolulu. Fot. Mariola Johnson

  • Facebook Social Icon

© 2023 by Going Places. Proudly created with Wix.com

  • White Facebook Icon