• Mariola Johnson

Oto, gdzie jestem - Waimea


Siedzę w ogrodzie pełnym egzotycznych roślin. Z wysokich bananowców zwisają kiście nabrzmiałe owocami. Niektóre banany są jeszcze małe i zielone, inne żółte i dorodne - jak z obrazka. Obok nich trochę mniejsze krzewy rajskiej strelicji, ozdobione pomarańczowymi kwiatami o wyglądzie ptaków szykujących się do lotu. W centrum ogrodu wielkie drzewo awokadowe obwieszone wielkimi jak grejpfruty, okrągłymi owocami, zupełnie nie przypominającymi gruszkowatych awokado, jakie można kupić w sklepie. Przy samym domu kilka krzewów ananasowych o ciężkich, żółto-pomarańczowo-różowych owocach. Owoce są jadalne, ale ostre liście bronią do nich dostępu. Pochylają się więc coraz niżej pod ciężarem soczystości, czekając na odważnego, który je odetnie, uwalniając krzew od nadmiernego balastu. Za ananasami przyczaiła się malutka papaya. Zajmie około roku, zanim zacznie rodzić owoce.

Pod płotem europejski akcent - słoneczniki. Posiałam je kilka miesięcy temu i już zaczynają rozświetlać swoimi, nietypowymi dla Hawajów, kwiatami cały ogród. Przede mną pastwisko. Na nim owce. Za pastwiskiem strzelająca wysoko w górę trzcina cukrowa odgradza naszą farmę od farmy sąsiada. Nad farmą i domem góruje uśpiony wulkan - monumentalna i piękna Mauna Kea (Biała Góra), czasem oprószona śniegiem. Na jej szczycie, od szaro-błękitnego nieba odcinają się bielą wielkie teleskopy.

Po przeciwnej stronie nieziemska zieloność pagórków i łagodne wzniesienia wulkanu Kohala (z haw. - Miejsce Przeznaczenia).

Jestem w zielonej i żyznej Waimea* - skarbie wyspy Hawaii. Zauroczona.

Około 200 lat temu dopłynął tu również John Palmer Parker - młody marynarz z Massachusetts. Chłopak musiał być zachwycony tym miejscem równie mocno jak ja, bo po zejściu na ląd już nigdy na statek nie wrócił. Ukrył się w pobliskich krzakach obserwując ze spokojem, jak jego statek odpływa. John szybko nauczył się języka hawajskiego przystosowując momentalnie do tutejszego życia. Zaprzyjaźnił się też z królem i ożenił z jego wnuczką, piękną Kipikane.

W tym samym mniej więcej czasie na wyspy hawajskie dotarło bydło przywiezione w prezencie królowi Kamehameha I przez kapitana Vancouver’a. Po długotrwałej, morskiej podróży było ono w tak złej kondycji, że niewiele osób dawało mu szanse na przetrwanie! Jednak król podjął mądrą decyzję, udostępniając wycieńczonym podróżą bydlętom całe połacie zielonego królestwa, jednocześnie nakładając na nie kapu (zakaz zabijania). Zwierzęta odżyły i rozmnożyły się tak bardzo, że stały się groźne dla mieszkańców wyspy. Niszczyły pola uprawne, ogrodzenia, atakowały ludność. Konieczne stało się opanowanie rozszalałych dzikusów. Sprowadzono więc "fachowców" z Meksyku, tzw. vaqueros, którzy nauczyli Hawajczyków trudnej sztuki chwytania bydła. Aby ułatwić pracę, na Hawaje przywieziono też konie. Hawajczycy szybko nauczyli się je ujeżdżać, wykorzystując ciekawe i nowe metody, jak na przykład poskramianie najdzikszych rumaków w wodach oceanu.

Do hawajskich kowbojów przylgnęła nazwa "paniolo".

Młody John znalazł się na Hawajach w tym właśnie czasie, a hodowla bydła stała się jego pasją. Na przestrzeni kilkunastu lat John Palmer Parker stworzył wielkie rancho, zamieniając smagane wiatrem, odizolowane od reszty wyspy, pagórkowate tereny Waimea w tętniące życiem centrum hodowlane, zaopatrujące w żywność całą Wielką Wyspę. Niesamowici, mistrzowscy paniolo z Waimea zaczęli sięgać po najwyższe trofea na amerykańskich rodeo. Legendą stał się Ikua Purdy - prawnuk Johna Parkera, zdobywca tytułu Mistrza Świata na wielkim rodeo w Cheyenne, Wyoming.

Rancho Johna Parkera przechodziło z pokolenia na pokolenie. Zadbane i wciąż udoskonalane, do dziś jest największym, prywatnym rancho w USA.

Waimea, kiedyś cicha, zapomniana osada, tętni życiem, które tchnął w nią John Palmer Parker. Wiele miejsc nosi jego imię. W Parker Ranch Center - centrum handlowym, obok sklepów spożywczych, kawiarni i jadłodajni, funkcjonuje również sklep z kowbojskimi gadżetami: Parker Ranch Store. Można w nim kupić autentyczne, ręcznie wykonane - buty, kapelusze, paski, itp. Przy wjeździe do centrum Parkera stoi wielki pomnik wspaniałego kowboja, sławnego na całym świecie paniolo - Ikua Purdy.

Jest też szkoła imienia Parkera i biblioteka im. Thelmy Parker (wnuczki Johna) oraz niewielki hotel “Paniolo Country Inn”.

I wreszcie, udostępnione do zwiedzania - Rancho Parkera, a właściwie jego budynki ze wspaniale zachowanymi pamiątkami z czasów pierwszych paniolo i dziełami sztuki, które zgromadziła rodzina na przestrzeni 200 lat.

Przez Waimea biegnie droga łącząca zachodnią część wyspy (wybrzeże Kona) z częścią wschodnią (Hilo). Jest to Mamalahoa Hwy. Jeszcze niedawno, jak opowiadał mi jeden z sąsiadów, na drodze spotkać można było dzikie kozy, osły, krowy i pawie. Dzisiaj droga jest raczej zatłoczona, chociaż za miastem dzikie kozy stojące w skupieniu na przydrożnych skałach są widokiem raczej codziennym.

Okolice Waimea to zielone pagórki i pastwiska, pełne pasącego się spokojnie i swobodnie bydła. Zieleń, wilgoć i mgła, pola uprawne i paniolo na koniach to tylko jedna strona tej niezwykle ciekawej krainy. Inna - to tutejsze trasy trekkingowe, uznawane za najpiękniejsze na całej Big Island, prowadzące przez niedostępne doliny: Waipio i Pololu.

Poza tym, tylko około 20 minut jazdy samochodem oddziela Waimea od jednej z najładniejszych, hawajskich plaż: Hapuna Beach. Trochę dalej kolejny skarb wyspy Hawaii - Kiholo Bay z czarnopiaszczystą plażą przysypaną, jak śniegiem, białymi koralowcami. Wielkie, wciąż funkcjonujące stawy rybne w Anaeho’omalu Bay - to majstersztyk starożytnej sztuki hodowlanej. W pobliżu, na połaciach gładkiej lawy “pahohoe”, znaleźć można pięknie zachowane petroglify.

W Waimea wciąż pada. Początkowo zastanawiałam się, co przyciąga ludzi do tego wilgotnego miejsca, gdzie słońce gości rzadko. Teraz już wiem, że jest to specyficzna atmosfera serdeczności i sąsiedzkiej uczynności oraz miłość do ziemi - ALOHA AINA.

Pokochałam to miejsce. Mieszkam na farmie. Wokół mam niesamowitych ludzi. Uczę się od nich wiele. Bazując na nowej wiedzy, uprawiam ogród i obserwuję otaczającą mnie naturę. Codziennie rano spoglądam na wielką, świętą dla Hawajczyków Mauna Kea myśląc, jak cudownie jest żyć u Jej stóp, w życiodajnej Waimea.

  • Tutejsi mieszkańcy używają nazwy Waimea, ale nazwą tą określane jest więcej miejsc na Hawajach (Dolina Waimea na wyspie Oahu i miasto na wyspie Kauai). Dlatego też, do celów pocztowych, używa się nazwy Kamuela. Nazwa jest ukłonem w stronę jednego z dynastii Parkerów - Samuela. (Litery S nie ma w alfabecie hawajskim).

Waimea (Kamuela) usytuowana jest na północy wyspy Hawaii.

Tutejsze awokado. Fot. Mariola Johnson.

Banany z mojego ogrodu - są mniejsze i słodsze od tych, które można kupić w sklepach. Fot. Mariola Johnson.

"Rajskie ptaki" dodają farmie niepowtarzalnego uroku. Fot. Mariola Johnson.

Fot. Mariola Johnson.

Wiecznie zielone wzgórza Kohala - Rancho Parkera. Fot. Mariola Johnson

Charakterystyczny, zielony kościółek w Waimea - Ke Ola Mau Loa Church. Fot. Mariola Johnson

Mural na jednej ze ścian tutejszego domu. Fot. Mariola Johnson.

Paniolo w centrum handlowym. Fot. Mariola Johnson

Mural na suficie tutejszego sklepu doskonale opowiada o Waimea. Fot. Mariola Johnson.

Pomnik znakomitego paniolo - Ikua Purdy. Fot. Mariola Johnson

Zachód słońca na mojej farmie - czarodziejska Mauna Kea. Fot. Mariola Johnson

  • Facebook Social Icon

© 2023 by Going Places. Proudly created with Wix.com

  • White Facebook Icon