• Mariola Johnson

Tajemnice Polinezji


Polinezyjczycy i ich morskie wyprawy intrygowały ludzi od zawsze. Bardzo mądrzy i świetnie dostosowujący się do otaczającej ich natury, zdobyli sobie miano jednej z najdoskonalszych nacji w dziejach ludzkości.

Wszystko zaczęło się około 5 tysięcy lat temu, kiedy pierwsi żeglarze opuścili bezpieczne wybrzeże południowo-wschodniej Azji i w niewielkich czółnach ruszyli na wschód. Kontynuując poszukiwania nowych lądów przez tysiące lat dotarli oni niemalże do wybrzeży Ameryki, zasiedlając po drodze każdą napotkaną, nadającą się do zamieszkania, wyspę. Wśród tych pierwszych żeglarzy zdecydowanie wyróżniła się jedna grupa, która to dotarła najdalej i zagospodarowała najwięcej lądów.

Ich pierwsze rejony osiedlania to wyspy położone na północ od Nowej Gwinei oraz archipelagi Tonga i Samoa. To tam właśnie, mieszkając przez ponad tysiąc lat, grupa ta wykształciła odrębne, niepowtarzalne zwyczaje i charakterystyczny sposób porozumiewania się, oraz udoskonaliła umiejętności żeglarskie, wykorzystane później w dalszych poszukiwania nowych lądów.

Po tysiącletniej przerwie żeglarze ci wznowili wyprawy. Zaowocowały one kolejnymi odkryciami. Niewielkie canoe dotarły najpierw do Markizów i Tahiti, a następnie, na przestrzeni kolejnych kilkuset lat do trzech skrajnie położonych punktów: Wyspy Wielkanocnej - na południowym wschodzie, Nowej Zelandii - na południowym zachodzie, oraz najbardziej wysuniętych na północ - Hawajów. W ten sposób wytyczony został olbrzymi obszar, nazwany później przez europejskich geografów Trójkątem Polinezyjskim, zamieszkały przez Polinezyjczyków.

Jakież było zdziwienie wielkiego odkrywcy, Kapitana Cooka, kiedy po dotarciu na położone na północy Hawaje zorientował się, że tutejsza ludność posługuje się podobnym językiem jak ta, spotkana przez niego wcześniej na wyspach południowego Pacyfiku.

Największą zagadką, wzbudzającą wiele kontrowersji, pozostawał sposób żeglugi dawnych Polinezyjczyków w czasach, kiedy nieznane były jeszcze instrumenty nawigacyjne. Czy odkrycia tych pierwszych żeglarzy były zamierzone? Czy celowo płynęli w określonym kierunku?

Na te pytania nikt początkowo nie potrafił odpowiedzieć.

Skrajni krytycy posuwali się do stwierdzeń, że Polinezyjczycy są potomkami amerykańskich Indian i dotarli do swoich wysp przypadkowo, dryfując z wiatrem na tratwach lub czółnach - ze wschodu, czyli wybrzeży Ameryki - na zachód. Uważali oni Polinezyjczyków za naród prymitywny, podważając ich umiejętności żeglarskie i jakość oraz trwałość budowanych przez nich canoe. Najbardziej znanym krytykiem, degradującym mocno kunszt pierwszych żeglarzy, był Norweg Thor Heyerdahl sławny ze swojej podróży na tratwie Kon Tiki. Spektakularna wyprawa na słynnej tratwie, która w ciągu 101 dni przepłynęła 3 770 mil morskich, z Ameryki Południowej do Tuamotu (Polinezja) wymagała dużej odwagi i wbiła się mocno w świadomość i wyobraźnię ludzi.


Dzisiaj wiadomo już, że żeglowanie bez instrumentów nawigacyjnych jest możliwe. Udowodnili to potomkowie pierwszych odkrywców – Hawajczycy. Z inicjatywy antropologa, profesora Bena F. Finneya, przy wsparciu grupy hawajskich naukowców i żeglarzy, wybudowano dwukadłubowe canoe.

Skonstruowano je na wzór dawnych, polinezyjskich czółen, starając się odtworzyć konstrukcję jak najwierniej. Nazwano je Hokule’a (gwiazda szczęścia). Jest to hawajski odpowiednik angielskiej nazwy gwiazdy Arcturus. Podobno właśnie świecąca nad Hawajami gwiazda Hokule’a przywiodła pierwszych Polinezyjczyków na wyspy hawajskie.

Kolejnym wyzwaniem było skompletowanie odważnej, gotowej na wszystko załogi i znalezienie osoby, która potrafiłaby poprowadzić łódź na odległe o ponad 2000 mil morskich Tahiti w ten sam sposób, jak robili to Polinezyjczycy, czyli nawigując i żeglując bez instrumentów.

Okazało się, że w miejscowości Satawal, położonej na wyspach Mikronezji, zamieszkuje jeden z ostatnich żyjących nawigatorów, tzw. wayfinder, mistrz starożytnej, tajemniczej sztuki żeglowania Mau Piailug.

Jego wiedza na ten temat i umiejętność jej wykorzystania była bezcenna i unikalna. To właśnie on poprowadził Hokule’a wraz z załogą w pierwszą podróż do wybrzeży odległego Tahiti.

Canoe zostało wyposażone w żywność. Suszone ryby, owoce, warzywa były podstawą wyżywienia załogi, a ewentualne niezbędne w takiej podróży lekarstwa przygotowano z hawajskich ziół.

Jakże wielka różnica w porównaniu z wyposażoną w setki konserw, podwójnie zabezpieczonych przed ewentualną korozją, radiostację i urządzenia nawigacyjne tratwą Kon Tiki.

Na czółno zabrano także kilka zwierząt (świnię, kurczaki i psa), aby sprawdzić jak przetrwają podróż oraz rośliny i nasiona, które mogłyby być użyte po dotarciu do „nowego” lądu.

W podróż wyruszono 1 maja 1976r. W jej trakcie musiano sobie poradzić z niekorzystnymi wiatrami i prądami morskimi. Wytyczenie właściwej drogi i dotarcie do maleńkiej, rzuconej na bezmierne wody Pacyfiku - Tahiti, bez korzystania z tak popularnych i przydatnych dzisiaj instrumentów, jak kompas, sextant czy też chronometr, graniczyło z cudem.

Mimo wielu przeciwności Hokule’a przybiła do tahitańskiego portu Pape’ete po 34 dniach.

Próbę popłynięcia na Tahiti powtórzono dwa lata póżniej, ale ta skończyła się tragicznie. Ocean pochłonął ofiarę - słynnego surfera i ratownika Eddie Aikau - o tej wyprawie pisałam w jednym z poprzednich postów ("Nieulękniony....).

Kilka lat później, w kolejnym rejsie znowu skorzystano z doskonałych umiejętności wayfindera Mau. To nie on jednak poprowadził Hokule’a. Zrobił to, pod jego kierunkiem, młody Hawajczyk Nainoa.

W roku 1985 podjęto jeszcze jedno wyzwanie. Hokule’a wraz z załogą i nawigatorem (wayfinderem) Nainoa wypłynęła w rejs śladami pierwszych odkrywców. W ciągu dwóch lat odwiedzono wyspy Polinezji w takiej kolejności, jak odkrywali je polinezyjscy żeglarze. Popłynięto więc ponownie do Tahiti, a następnie na Wyspy Cooka, Nową Zelandię, Tonga i Samoa, powracając tą samą drogą na Hawaje. Wszystko to żeglując tak, jak żeglowano w czasach, kiedy nieznane były przyrządy nawigacyjne.

Opisane powyżej wyprawy na Hokule’a nie zyskały sławy podobnej do wyprawy na tratwie Kon Tiki, ale też wcale o to nie zabiegano. Istotą było pokazanie światu, jak cenna są informacje wynikające z uważnego przyglądania się otaczającej naturze.

Obserwacje gwiazd, słońca, księżyca, wiatru, chmur, fal, prądów morskich, ryb i ptaków dostarczają niesamowitej, nadzwyczajnej wiedzy i pozwalają na osiągnięcie celów, wydawałoby się, niemożliwych do zrealizowania.


Kilka dni temu miałam okazję obejrzeć dokumentalny film i wysłuchać "na żywo" opowieści członków załogi kolejnej, największej i najodważniejszej podróży Hokule'a - podróży dookoła świata! Ze wzruszeniem i niedowierzaniem obserwowałam maleńkie canoe - kawałek drewna powiązany linami, targane wiatrami i sztormami - na bezmiarze oceanów. Nawigatorzy, w jakiś magiczny sposób, bez przyrządów nawigacyjnych, odnajdowali wysepki - okruchy, jak np. maleńką Św. Helenę czy też jedną z najbardziej odizolowanych wysp na kuli ziemskiej, również niewielką - Rapa Nui.

Naczelna idea tej wyprawy - MALAMA HONUA - w tłumaczeniu z hawajskiego to "troska i otoczenie opieką Ziemi" oraz zwrócenie uwagi świata na fakt nadmiernej eksploatacji naszej planety.

O trwajacej cztery lata podróży (2013 - 2017) napiszę wkrótce w osobnym poście.

Aloha Hokule'a!


Ps. Artykuł ten napisałam na podstawie fascynującej opowieści o powstaniu projektu, przygotowaniach do podróży i żeglowaniu na Hokule’a. Napisał ją profesor Ben F. Finney, antropolog, pomysłodawca i członek załogi tego nadzwyczajnego canoe. Książka nosi tytuł: " Hokule’a: the way to Tahiti”. Została wydana w roku 1979.

Ta cenna pozycja znajduje się również w zbiorach Biblioteki Kongresowej USA.



Mapa pierwszej wyprawy Hokule'a - z portu Honolua, Maui do Pape'ete, Tahiti, 1976r. W czasie drogi powrotnej, w której nie brał udziału wayfinder "Papa Mau", zdecydowano użyć instrumentów nawigacyjnych.


Hokule'a przed podróżą dookoła świata, Sand Island, Honolulu 2013. Fot. Mariola Johnson

Przywitanie Hokule'a powracającej z podróży dookoła świata. Magic Island, Honolulu, czerwiec 2017. Fot. Mariola Johnson


  • Facebook Social Icon

© 2023 by Going Places. Proudly created with Wix.com

  • White Facebook Icon